Lubuska gospodarka łowiecka a rolnictwo

W dniu 30 maja br. w Kalsku odbyło się spotkanie poświęcone narastającemu problemowi szkód łowieckich w rolnictwie. Spotkanie odbyło się z inicjatywy samorządu rolniczego tj. Lubuskiej Izby Rolniczej oraz Departamentu Rolnictwa, Środowiska i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego. W obradach uczestniczyli przedstawiciele Zarządu LIR Władysław Piasecki, Alfred Kałużny, Andrzej Kuziemski, delegat do KRIR Stanisław Myśliwiec oraz Dyrektor Biura LIR Małgorzata Pałys i specjalista Paweł Sas.

Lubuska gospodarka łowiecka a rolnictwo
Urząd Marszałkowski reprezentował Marek Żeromski Dyrektor Departamentu Rolnictwa, Środowiska i Rozwoju Wsi, Stanisław Jakwert oraz Mirella Maćkowiak. W rozmowach uczestniczyli również przedstawiciele Sejmiku Województwa Lubuskiego: Zbigniew Kołodziej przewodniczący oraz Leszek Turczyniak wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska, przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze na czele z Krzysztofem Poczekajem zastępcą dyrektora oraz RDLP w Szczecinie z Naczelnikiem Mieczysławem Zachasiem. Z ramienia Polskiego Związku Łowieckiego w spotkaniu uczestniczyli Bolesław Tatarzycki Prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Zielonej Górze i zarazem Członek Naczelnej Rady Łowieckiej, Zdzisław Rudkiewicz ZO PZŁ w Zielonej Górze, Wiesław Borowczyk Prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Gorzowie Wlkp. oraz Marian Marciniak ZO PZŁ Gorzów Wlkp. Gospodarzem obiektu i zarazem uczestnikiem spotkania był Zbigniew Żywień, dyrektor LODR oraz przewodniczący Żagańskiej Rady Powiatowej LIR.

Z roku na rok nasilają się szkody łowieckie powstałe w uprawach.
 

 W słowie wstępnym prezes  W. Piasecki mówiąc, że samorząd rolniczy od wielu lat boryka się z problemami szkód łowieckich w uprawach. Problem ten z roku na rok nasila się o czym świadczyć może ilość konsultacji rolników z radcą prawnym w Biurze LIR w Zielonej Górze, czy też w Gorzowie Wlkp. Według danych 80% interwencji dotyczy właśnie spraw szkód łowieckich. Zapisy prawa są nieprecyzyjne, a przede wszystkim niedostosowane do aktualnych warunków ekonomicznych i własnościowych. Dlatego trzeba się zastanowić, które z tych zapisów można poprawić, aby relacje pomiędzy rolnikami, a kołami łowieckimi (KŁ) były jasne i jak najlepsze. Należy położyć większy nacisk na konsultacje planów odstrzałów, gdyż faktem jest, że ilość dzików, jeleni i saren znacznie wzrosła.
 

W zakresie kompetencji Urzędu Marszałkowskiego znajdują się zadania dotyczące gospodarki łowieckiej. Jest to m.in. uzgadnianie wieloletnich łowieckich planów hodowlanych, czy określenie norm ograniczenia populacji zwierząt, gdy stanowią one zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka. W ramach tych zapisów Urząd może wpływać na negatywne sytuacje, które mają miejsce w obwodach łowieckich (nagminne szkody w uprawach, konflikty itp.) Na te problemy samorząd rolniczy na pewno będzie zwracał uwagę z prośbą o interwencję do Urzędu Marszałkowskiego. Jak dotąd Urząd nie korzystał ze swoich praw. Podkreślił, że celem spotkania nie jest atakowanie żadnej ze stron uczestniczących w rozmowie, tylko wypracowanie złotego środka pozwalającego zmniejszyć uciążliwość szkód, zwłaszcza tą ekonomiczną, która dotyka zarówno rolników jak i KŁ. Dlatego należałoby określić ilość zwierzyny w łowiskach, ustosunkować się do wzrostu ilości zwierzyny powodującej szkody i wypracować takie relacje partnerskie, które pozwolą na normalne prowadzenie działalności obu stronom. Z większością kół łowieckich rolnicy współpracują i funkcjonują w symbiozie, niestety z częścią kół (ok. 20%) ciężko jest współpracować i przeważnie są to koła zamiejscowe, bądź mundurowe.
 

 Dyrektor K. Poczekaj z RDLP potwierdził, że wieloletnie plany łowieckie uzgadniane są z Urzędem Marszałkowskim, niestety jak widać ciężko jest zadowolić wszystkie strony, w tym przypadku rolników, tymi uzgodnieniami. Sprawą oczywistą jest fakt, iż nie można tolerować działalności zarządów kół łowieckich, które permanentnie konfliktują środowisko, w którym działają, jednak nie jest kompetencją Dyrektora RDLP, aby wypowiedzieć umowę dzierżawy obwodu łowieckiego, gdyż umowa dotyczy „stricte” gospodarki łowieckiej.
 

Marcin Urbaniak z RDLP w Zielonej Górze dodał, że dla Lasów Państwowych  wymiernym wyznacznikiem ilości szkód jest powierzchnia zredukowana, która już od kilku sezonów utrzymuje się na podobnym poziomie 600-700 ha/rok co wskazuje, że ilość szkód się nie zwiększa. Zwiększa się natomiast wysokość odszkodowania, gdyż wzrastają ceny produktów rolnych. Populacja dzika dość mocno wzrastała do sezonu 2009/2010, jednak dwie ostatnie zimy sprawiły obniżenie pogłowia i utrzymywanie się go na stałym poziomie.
 

Odnośnie zażegnania sytuacji konfliktowych pomiędzy rolnikami a przedstawicielami obwodów łowieckich, należałoby stworzyć normy współpracy, które jasno określałyby co leży po stronie rolnika a co po stronie koła łowieckiego.
 

 Natomiast Prezes B. Tatarzycki przypomniał, że zmienia się w woj. lubuskim i całym kraju, struktura zasiewów. Wzrasta w uprawie udział kukurydzy, do której niestety zwierzęta lgną. Koła łowieckie w związku z tym grodzą kilometry pół, chcąc zminimalizować ilość szkód.
 

Kolejna sprawą jest możliwość dowolnej interpretacji rozporządzenia dotyczącego szacowania szkód. Okazuje się, że ile rzeczoznawców ocenia dany przypadek tyle jest różnych opinii. Dlatego należałoby uszczegółowić zapisy o zasady dotyczące ceny płodów, parametrów szacowania oraz określić jasno normy współdziałania rolników i przedstawicieli obwodów łowieckich. Powiedział również, iż w ustalonych przypadkach plany mogą być korygowane, gdyż zwierzyna przecież przemieszcza się.
 

 Problem narastających szkód łowieckich w uprawach zauważyli również Radni Sejmiku Województwa L. Turczyniak i Z. Kołodziej, który aprobując ideę takich spotkań, stwierdził, iż zawsze z nich wyciągane są konkretne wnioski. Ponadto radny Turczyniak zwrócił uwagę na problem ustalania przez nadleśniczych różnych stawek opłat za leśne drogi dojazdowe, wg niego nieuzasadnione różnice od kilkuset złotych do kilkudziesięciu tysięcy za taki sam odcinek, co jest niedopuszczalne i godzi w gospodarkę regionu.
 

 Naczelnik z RDLP w Szczecinie M. Zachaś wspomniał, że można wystąpić o korektę do rocznych planów łowieckich. Na terenach województwa lubuskiego pojawiła się populacja wilka, która powoduje intensywne przemieszczanie się zwierzyny żerującej w uprawach rolniczych. Jednocześnie zapewnił, że ze strony LP będą robić wszystko, aby tych problemów było jak najmniej. Obecnie na terenie RDLP w Szczecinie prowadzona jest praca badawcza, która m.in. wskaże ilość zwierzyny, jak również jej migracje. Praca ta z pewnością będzie pomocna w ograniczaniu powstawania szkód łowieckich.
 

 Z kolei zdaniem W. Borowczyka Prezesa ORŁ w Gorzowie Wlkp. to myśliwy zawsze stawiany jest w złym świetle, jako postać negatywna w przeciwieństwie do rolnika. Powiedział także, że ze wszystkich spraw kierowanych do sądu w okręgu gorzowskim tylko jedna była przegrana przez koło łowieckie, dlatego pozwy wystosowane przez rolników mijają się z prawdą. Nie zgadza on się również z uchwalonymi przez Zarząd Województwa ostatecznymi terminami zbioru roślin uprawnych, gdyż uważa, że są one bezpodstawnie zawyżone.
 

 Odpowiadając na swego rodzaju zarzuty przedmówcy Alfred Kałużny Członek Zarządu LIR zaapelował o respektowanie obecnego prawa odnośnie szacowania przez przedstawicieli obwodów łowieckich, które jest nagminnie łamane. Jak ma wyglądać współpraca skoro rolnik jest nagminnie ignorowany, nie dostaje protokołu, a  zamiast tego słyszy straszenie sądem. Czy to jest właśnie podstawa do wspólnych pozytywnych relacji?
 

 Z. Żywień Dyrektor LODR stwierdził, że myślistwo to hobby, natomiast rolnictwo to praca w celu utrzymania siebie i rodziny, dlatego nie powinno się porównywać tych działalności, tylko dążyć do tego aby praca rolnika jednak była szanowana. Apeluje również o jak najlepszą współpracę w celu unikania szkód. Wspomina również o zwiększonych w bieżącym roku zasiewach kukurydzy spowodowanymi wymarznięciem ozimin, co skutkować będzie z pewnością większym występowaniem szkód. Podkreślił również, że osoby wyznaczone do szacowania szkód powinny znać się na rolnictwie, wówczas na pewno będzie mniej konfliktów. Nawiązał do konieczności prowadzenia poletek śródleśnych przez dzierżawców obwodów, które kiedyś ograniczały szkody rolnicze.
 

 Andrzej Kuziemski zwrócił natomiast uwagę na problem szkód łowieckich w uprawach ekologicznych. Są to specyficzne uprawy, cena produktów ekologicznych jest wyższa od tych wytwarzanych metodami tradycyjnymi. Gospodarstw ekologicznych będzie przybywać, gdyż UE kładzie szczególny nacisk na działania pro-środowiskowe, dlatego należałoby poszukać innych rozwiązań zapobiegania strat w tychże gospodarstwach.
 

 Andrzej Staniszewski Nadleśniczy Nadleśnictwa Krzystkowice zauważył jeszcze inny problem, a mianowicie korzystania przez rolników z województwa o tak dużej lesistości z programu PROW 2007-2013 „zalesianie gruntów rolnych”. Według niego pieniądze pozyskiwane na ten program powinny być przesuwane na inne bardziej potrzebne w województwie lubuskim.
 

 Odnosząc się do wypowiedzi W. Piasecki jeszcze raz przypomniał, że prawo dotyczące szkód łowieckich jest niedostosowane do obecnych warunków i prędzej czy później na pewno się zmieni. Może się do tego przyczynić nowelizacja ustawy o izbach rolniczych, która jest obecnie w trakcie konsultacji. Rolnictwo polskie zmienia się; nie ma już PGR-ów, zmieniają się technologie i intensyfikacja produkcji. Pojawiają się nowe odmiany o zróżnicowanym okresie wegetacji. Do tego dochodzi prawodawstwo UE, różnego rodzaju programy pomocowe, przystępując do których rolnik musi spełnić określone wymagania. Niestety szkody łowieckie są ogromnym problemem w takiej sytuacji, a PZŁ nie ma niestety dostatecznej wiedzy o zasadach Wspólnej Polityki Rolnej.
 

My jako samorząd rolniczy musimy pokazywać, że jest to problem, który należy rozwiązywać wspólnymi siłami w relacjach partnerskich. Ważny jest również przepływ informacji. Skoro został zatwierdzony wieloletni plan hodowlany zakładający znaczną redukcje pogłowia dzika na poziomie 109% i jelenia 40% LIR powinna również otrzymać taka informację.
 

Z roku na rok nasilają się szkody łowieckie powstałe w uprawach
 

Jednym z główny wniosków, który przewijał się we wszystkich wypowiedziach, wobec stwierdzenia, że jesteśmy skazani na współegzystencję, było określenie pewnych norm, ram współpracy pomiędzy rolnikami, a KŁ. W Piasecki zaproponował w tym celu stworzenie zespołu roboczego przy Departamencie Rolnictwa, Środowiska i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego, który składałby się z 1-2 osób z danej instytucji. Przyjmując propozycje z aprobatą M. Żeromski dodał, kończąc pierwsze spotkanie, iż do prac zespołu roboczego powinni zostać wciągnięci przedstawiciele samorządów terytorialnych, którzy również uczestniczą w planowaniu gospodarki łowieckiej przez opiniowanie rocznych planów łowieckich.

 
Tagi:
źródło:

Najświeższe wiadomości zawsze na czas!

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Gospodarz.pl i otrzymuj najważniejsze wiadomości z branży raz w tygodniu bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail!