Gospodarstwa mleczne i mięsne bliżej współpracy. Nowe spojrzenie na źródła cieląt i stabilność produkcji wołowiny
W branży ponownie pojawiło się pytanie o to, jak technicznie i organizacyjnie połączyć potencjał gospodarstw mlecznych z tymi, które specjalizują się w opasie bydła mięsnego, bo na wielu rynkach oba kierunki produkcji zaczynają coraz częściej stykać się ze sobą.
Wspólne punkty między produkcją mleka a opasem bydła mięsnego
W rozmowach z uczestnikami konferencji przewijał się wątek, że gospodarstwa utrzymujące krowy mleczne posiadają zasoby, które można wykorzystać również w kierunku produkcji żywca wołowego. Chodzi nie tylko o cielęta pochodzące z urodzeń w stadach mlecznych, lecz także o pasze objętościowe, zaplecze techniczne i doświadczenie w prowadzeniu chowu. Adam Nowak Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi , odnosząc się do tej zależności, mówił w komentarzu, że produkcja roślinna i zwierzęca są ze sobą powiązane na poziomie bilansu pasz i organizacji pracy, a w aktualnych warunkach rynkowych coraz ważniejsze staje się takie wykorzystanie zasobów, które poprawi opłacalność w obu segmentach.
Nawiązując do praktyki gospodarstw, rolnicy często zwracają uwagę na rosnące znaczenie kontroli zdrowotnej stada i wpływu chorób zakaźnych na możliwość przemieszczania zwierząt. W dyskusjach pojawiała się informacja, że problem niebieskiego języka oraz inne choroby ograniczają swobodę handlu cielętami, co skłania część producentów do myślenia o większej samowystarczalności. Przy deficycie młodych sztuk mięsnych i mieszanych, który obserwowany jest w niektórych regionach, argumenty za rozwojem współpracy między gospodarstwami mlecznymi i mięsnymi nabierają dla wielu hodowców charakteru czysto organizacyjnego — chodzi o zagwarantowanie dostępu do zwierząt, które można dalej prowadzić w kierunku opasu.
W odpowiedzi na pytanie o realne korzyści z takiego modelu Adam Nowak wyjaśniał, że rozwój genetyki w stadach mlecznych i bardziej uporządkowany odchów cieląt mogą poprawić stabilność ekonomiczną gospodarstw. Jak relacjonuje, „jeśli cielęta będą odchowywane w sposób przewidywalny i zgodny z określonym standardem, to późniejszy etap produkcji jest łatwiejszy do zaplanowania zarówno dla gospodarstw mlecznych, jak i tych, które zajmują się opasem”. W jego ocenie takie działania stają się elementem budowania przewagi konkurencyjnej w sytuacji, gdy światowe rynki mięsa zmieniają się pod wpływem możliwej umowy handlowej UE z Mercosurem oraz rosnących wymagań konsumentów dotyczących jakości.
W środowisku rolniczym coraz częściej pojawia się też obserwacja, że współpraca między dwoma segmentami produkcji może odciążyć gospodarstwa mięsne w okresach niedoboru zwierząt, a jednocześnie otworzyć przed gospodarstwami mlecznymi dodatkowe źródło dochodu przy wykorzystaniu już istniejących zasobów. Dyskusje prowadzone w Śmiglu pokazały, że rolnicy poszukują rozwiązań, które nie wymagają radykalnych zmian technologicznych, a jednocześnie pozwalają lepiej wykorzystać potencjał, którym już dysponują. W tle pojawia się również temat funduszy promocji mięsa wołowego, które mogą wspierać działania zmierzające do poprawy konkurencyjności sektora — zarówno poprzez edukację, jak i inicjatywy sprzyjające większej rozpoznawalności jakości krajowej wołowiny.
