Kategorie
Poznaj produkty
-
2015-04-20
-
Agregat uprawowo-siewny talerzowy U710 6,0m
2016-02-03 -
Ciągniki Kubota M8560
2014-04-04 -
Budynki przemysłowe Robinsons
2020-08-04 -
Pług zawieszany- Vogel&Noot VN ©plus
2016-04-13
Mocznik w walce z parchem jabłoni
Parch jabłoni to choroba powodująca duże straty w produkcji jabłek. Nasilenie występowania jej jest ściśle powiązana z warunkami atmosferycznymi oraz od wielkości źródła infekcji, a zatem od liczby zarodników workowych uwalniających się w poszczególnych sadach lub w ich sąsiedztwie - wyjaśnia Jolanta Szczygieł z MODR.
Mocznik w walce z parchem jabłoni
Wszystkie działania prowadzące do ograniczenia źródła infekcji wpływają bezpośrednio na obniżenie zagrożenia chorobowego, a tym samym ułatwiają otrzymanie korzystnych efektów ochrony chemicznej.
Grzyb zimuje na opadłych liściach, a więc wszelkie zabiegi niszczące liście lub przyspieszające ich rozkład prowadzą do zmniejszenia pierwotnego źródła zakażenia. Najlepszą metodą eliminacji źródła zakażenia byłoby usunięcie porażonych liści z sadu. Jest to jednak bardzo trudne do przeprowadzenia z powodów technicznych i ekonomicznych.
W ostatnich latach zwiększyło się zainteresowanie mocznikiem, który używany jesienią w sadzie w dużym stopniu przyczynia się do rozkładu liści w sadzie, a tym samym niszczy pierwotne źródło zakażenia.
Zabieg 5% mocznikiem należy przeprowadzić w pierwszej fazie opadania liści, czyli pod koniec października lub na początku listopada, tj. po zakończeniu wegetacji, po pierwszych przymrozkach, kiedy nie ma już niebezpieczeństwa powtórnego wzrostu roślin, a obecność liści na drzewach pozwoli na dokładne ich pokrycie.
Jak radzi MODR, w celu przygotowania roztworu należy 40-50 kg mocznika rozpuścić w 800-1000 l wody. Zużycie cieczy roboczej powinno być nie mniejsze niż 1000l/ha. Najlepszą skuteczność można otrzymać przy pokryciu co najmniej 95% liści. Mocznik lepiej rozpuszcza się w ciepłej wodzie, a więc można wykonać roztwór bardziej stężony, a potem uzupełnić zimną wodą do odpowiedniej objętości.
