| Autor: redakcja1

Pułapki otwartego cyklu produkcji trzody chlewnej

Rynek trzody chlewnej wciąż jest daleki od sytuacji cenowej sprzed pandemii. Ograniczanie importu przez Chiny z niektórych krajów UE oraz zablokowanie pracy jednej z największych ubojni w Niemczech powodują, że na rynku unijnym może być nawet 500 000 sztuk trzody chlewnej, która nie znajduje ujścia.

Pułapki otwartego cyklu produkcji trzody chlewnej
To powoduje ostry zjazd cenowy, między innymi w Polsce, gdzie ceny spadły już w okolice 4,20 zł/kg żywca i mniej. W szczególnie trudnej sytuacji znaleźli się rolnicy, którzy w okresie wysokich cen kupowali warchlaki w Dani czy Holandii. W wielu przypadkach muszą oni dołożyć do interesu. Producenci trzody w cyklach otwartych, muszą brać pod uwagę prostą zależność swoich wyników ekonomicznych od ceny zakupu warchlaka oraz ceny sprzedaży. Tą zależność prezentuje poniższy wykres. Dla dzisiejszej ceny sprzedaży 4,30 zł/kg maksymalna cena zakupu warchlaka, przy której gospodarstwo wychodzi na zero, wynosi 263 zł.
 
Pomiędzy zakupem warchlaka a sprzedażą tuczników mijają dwa miesiące. W tym czasie, biorąc pod uwagę niestabilność rynku trzody chlewnej, ceny mogą zmienić się wielokrotnie. Tak właśnie wydarzyło się obecnie. Wielu rolników kupowało warchlaki w cenach 450 zł i więcej, co oznacza, że koszty pokryliby przy cenie sprzedaży powyżej 6 zł/kg żywca. Takie ceny rzeczywiście były przez krótki okres czasu, kiedy eksport tuczników do Chin z Europy zaczął dynamicznie rosnąć. Rozumiejąc decyzje rolników w tym czasie chcemy jednak zwrócić uwagę, na duże ryzyko związane z próbą wykorzystania okazji i zarobienia na dobrej koniunkturze. Zła wiadomość dla rolników jest taka, że nie bardzo można tu liczyć na Komisję Europejską czy rząd RP. Produkcja wieprzowiny od dawna nie jest wspierana w Unii Europejskiej. Sytuacja rynkowa, a co za tym idzie ceny, będą cały czas wynikiem gry rynkowej Chin, innych krajów azjatyckich, Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest ASF. W Wielkopolsce mamy już dwa ogniska, których konsekwencją są strefy niebieskie bardzo utrudniające handel oraz powodujące duży spadek cen.
 
Jak można zatem takiemu ryzyku zapobiec? Jest pewnie kilka możliwości. Jedna z nich to produkcja trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. Własna produkcja prosiąt ogranicza ryzyko wysokiej ceny pozyskania warchlaków z rynku. Ta strategia wymaga jednak nakładów inwestycyjnych w chlewnię macior oraz zwiększonych nakładów pracy. Druga opcja to tworzenie grup producentów rolnych, w których część rolników specjalizuje się w produkcji prosiąt i warchlaków a pozostali w tuczu. Warunki cenowe transakcji ustalane są w stabilny sposób zapewniający sprawiedliwy podział kosztów i korzyści. Uczulamy rolników na ten problem. Podjęliśmy również działania aby rolnicy prowadzący tucz otwarty zostali również objęci pomocą finansową w ramach nowego działania PROW, które ma dać producentom rolnym poszkodowanym przez koronawirusa dodatkowy zastrzyk gotówki. Na etapie założeń Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi planuje tym działaniem objąć wyłącznie rolników prowadzących tucz zamknięty.


Tagi:
źródło:

Najświeższe wiadomości zawsze na czas!

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Gospodarz.pl i otrzymuj najważniejsze wiadomości z branży raz w tygodniu bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail!