Hodowcy trzody chlewnej mówią stop – mają dość dokładania do interesu i zapowiadają protesty
W ostatnich dniach hodowcy coraz częściej zaczęli mówić o swoich problemach.
W ostatnich dniach hodowcy coraz częściej zaczęli mówić o swoich problemach.
„Świnie są tego warte” pod takim hasłem brytyjska branża mięsna ma zorganizować protest w obronie rynku mięsa. Protest będzie jednym z wielu elementów kampanii.
Minęła już kolejna edycja Międzynarodowych Targów "Ferma Świń i Drobiu" oraz III Krajowe Targi Energii Odnawialnej w Rolnictwie "agroENERGIA".
W Polsce producenci walczą z konkurencyjnym mięsem z Niemiec. Wieprzowina od naszych zachodnich sąsiadów jest tak tania, że nie sposób nadążyć za spadkami. We Francji w tej sprawie odbyła się nawet demonstracja.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Minister Marek Sawicki spotkał się z przedstawicielami branży mięsnej. W spotkaniu, zorganizowanym z inicjatywy Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS, uczestniczyli przedstawiciele rolniczych związków zawodowych i branżowych, Izb rolniczych oraz producentów i przetwórców.
Coraz więcej hodowców uważa, że obecne stawki cenowe są wynikiem zmowy zakładów mięsnych.
Mięso oraz żywy inwentarz przywieziony z regionów Niemiec, w których wykryto dioksyny jest dokładnie badany. Wstępnie nie znaleziono skażonego mięsa.
Władze rosyjskie poinformowały kraje Wspólnoty o możliwym wystąpieniu choroby zwanej afrykańskim pomorem świń w obwodzie leningradzkim, który znajduje się o około 100 km od granicy Rosji z Estonią.
Po ujawnieniu afery dioksynowej w Niemczech można było się spodziewać reakcji polskiego rynku.
Jak się okazuje, spośród zarażonego dioksynami mięsa, wieprzowina aż z 35 świń trafiła do Polski oraz Czech.
Substancja rakotwórcza, której obecność wykryto w jajach oraz drobiu znaleziono również w wieprzowinie.
Ciężka sytuacja zmusi hodowców do wycofania się z branży.
Dosyć duża liczba producentów trzody chlewnej w Unii Europejskiej nie zdąży usunąć pojedynczych kojców dla ciężarnych loch.