Wycofanie z rynku środków ochrony roślin może zagrozić produkcji rolnej w Polsce

Propozycje legislacyjne Komisji Europejskiej mogą doprowadzić do wycofania z rynku wielu substancji czynnych do ochrony roślin. KE chce w ten sposób chronić środowisko, ale eksperci podkreślają, że efekt będzie odwrotny. Rolnicy będą musieli zużywać znacznie więcej innych środków, żeby ochronić uprawy. Tak stało się w Polsce w przypadku rzepaku po zawieszeniu przez KE trzech substancji z grupy neonikotynoidów. Dodatkowo znacząco wzrosną koszty produkcji, a plony będą mniejsze i gorszej jakości. Strata plonu ziemniaków może sięgnąć 70 proc., a strata jakości plonu jabłek – nawet 100 proc.

Wycofanie z rynku środków ochrony roślin może zagrozić produkcji rolnej w Polsce

Komisja Europejska rozważa wycofanie 75 substancji czynnych. Nie ma jeszcze decyzji, więc to hipotetyczna sytuacja. Największym problemem jest jednak to, że rozważa się możliwość wycofania tak znaczącej liczby substancji. Z opinii, które zebraliśmy, przygotowując ekspertyzę, wynika, że negatywnych skutków może być wiele – mówi agencji Newseria Biznes dr inż. Michał Gazdecki, ekspert Kleffmann Group i pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

W ekspertyzie „Skutki potencjalnego wycofania wybranych substancji czynnych dla upraw polowych i sadowniczych w Polsce” przygotowanego przez Kleffmann Group na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin we współpracy z czołowymi polskimi naukowcami i organizacjami rolniczymi wskazano, że jednym z nich będzie zmniejszenie wielkości oraz jakości uzyskiwanych plonów, co będzie wynikać z mniejszej skuteczności chemicznej ochrony roślin. Eksperci przyjrzeli się skutkom dla siedmiu upraw: jabłoni, czarnej porzeczki, rzepaku, buraka cukrowego, ziemniaka, pszenicy i kukurydzy. Ryzyko takie stwierdzono w każdej z tych grup. W przypadku ziemniaków i buraków cukrowych plony mogą być niższe nawet o 70 proc., podobny może być ubytek ich jakości.


– W zależności od tego, z którą uprawą mamy do czynienia, spadek wielkości i jakości może sięgać nawet kilkudziesięciu procent. Ekstremalnym przykładem jest czarna porzeczka, która jest bardzo wrażliwa na niektóre choroby grzybowe. Brak możliwości stosowania ochrony chemicznej spowoduje, że w skrajnie niekorzystnych warunkach środowiskowych tego plonu w ogóle nie uda się zebrać – wyjaśnia Gazdecki.

Koszt produkcji czarnej porzeczki może być o 10–20 proc. wyższy. Dla sadowników produkujących jabłka koszty nie powinny wzrosnąć tak bardzo, ale za to zbiory mogą być niższe o połowę, a możliwy przedział utraty jakości to 30–100 proc. Eksperci szacują, że uprawa pszenicy będzie droższa nawet o jedną trzecią, kukurydzy – o 25 proc, a ich plony mogą być niższe o 5–30 proc.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Tagi:
źródło:

Najświeższe wiadomości zawsze na czas!

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Gospodarz.pl i otrzymuj najważniejsze wiadomości z branży raz w tygodniu bezpośrednio na Twoją skrzynkę e-mail!