Kategorie

Poznaj produkty


| Autor: redakcja12

Co z tą korą?

W Puszczy Białowieskiej trwają prace związane z usuwaniem z lasu świerków zaatakowanych przez kornika drukarza. Kontrowersje budzi pozostawianie podczas prac kory w lesie. Dlaczego leśnicy to robią?

Co z tą korą?

Kornikowi drukarzowi, znajdującemu się w różnych stadiach rozwoju (jaja, larwy, poczwarki), nie sprzyjają:

Stosowanie harwestera – jego głowica składa się m.in. z rolek przesuwu. Przesuwając się wzdłuż pnia drzewa od odziomka do wierzchołka, wywierają spory nacisk na korę. Po takim „masażu” kornik w jakimkolwiek stadium rozwojowym ma marne szanse na dokończenie cyklu i wylot.
Głód – kornik drukarz do przejścia metamorfozy, czyli kolejnych etapów cyklu rozwojowego, potrzebuje tego, co każdy inny organizm: pożywienia. W tym przypadku jest to łyko – kornik żeruje właśnie w wewnętrznej, żywej części kory. Gdy mówimy, że od drzewa odpada kora, to mamy na myśli jej część zewnętrzną, martwą, zwaną korowiną. Łyko, jako tkanka przewodząca, spełnia ważną funkcję fizjologiczną – przewodzi związki organiczne. Właśnie to jest clue destrukcyjnej działalności kornika drukarza – żerując w tkance żywej, mającej za zadanie przetransportować życiodajne składniki od korzeni po koronę drzewa, przerywa ją. W efekcie drzewo zamiera. Łatwo sobie zatem wyobrazić, że kora odpadająca od drzewa wraz z łykiem z łatwością przesycha. Kornik zostaje pozbawiony pożywienia, a głód nie sprzyja jego rozwojowi.
Warunki życiowe – kornik do rozrodu potrzebuje wilgotności. Odpadła kora bardzo szybko wysycha, przez co również chrząszcze nie są w stanie przetrwać, a tym bardziej – przejść kolejne fazy rozwojowe.
Presja drapieżników – odpadła kora jest szybko penetrowana przez inne zwierzęta, głównie mrówki i ptaki. Szczególnie mrówki są bardzo dokładne i starannie przeglądają potencjalne miejsca zdobycia pokarmu. Drobiazgowo wyjedzą wszelkie larwy i jaja, które znajdą.
Oczywiście, może się zdarzyć, że chrząszcz jest już dorosły i ani ucisk maszyny, ani wysuszenie, ani drapieżniki go nie dotkną. Taki kornik może wylecieć i kontynuować swój żywot na innym drzewie. Jednak takich korników jest na tyle mało, że nie pogłębią znacząco i tak już poważnej sytuacji w Puszczy Białowieskiej. Obecnie bowiem naszym priorytetem jest bezpieczeństwo ludzi i jak najszybsze udostępnienie lasu dla społeczeństwa.


Tagi:
źródło: